PADMA BASICDIGESTINPROMENNEOGLANDYNAALPHOL Omega PlusGAMMOLEN
TYMOFARM




"Dlaczego mężczyźni mogą być niepłodni" - źródło - "Marie Claire" nr 06/2005 [2007-03-06]
Małgorzata Jabłońska - Konsultacja: dr n. med. Paweł Milewczyk, Centrum Medyczne "LIM" w Warszawie
U połowy par przyczyna problemu z poczęciem leży po stronie mężczyzny. Europejczycy produkują coraz mniej plemników! – alarmują naukowcy. W naszym miniraporcie wszystko o ilości, jakości i przyszłości cennych komórek. 1. Kto i kiedy odkrył istnienie plemników? Wiemy o nich od ponad 300 lat! Dostrzegł je XVII w. holenderski badacz Antonie van Leeuwenhoek pod wynalezionym przez siebie mikroskopem. Ileż domysłów wówczas snuto. Nauka bagatelizowała odkrycie, wyjaśniając, że plemnik to… nic nieznacząca komórka nerwowa. Byli i tacy, którzy podejrzewali, iż w jego wnętrzu siedzą ludziki, które „przeskakują” do komórki jajowej. 2. Ile potrzeba plemników, by mężczyzna mógł w naturalny sposób zostać ojcem? Podczas stosunku uwalniają się minimum 2 ml nasienia. U przeciętnego Europejczyka szaleńczą pogoń kierunku jajeczka rozpoczyna ok. 300 mln plemników. Mimo że o ograniczonej płodności męskiej mówi się, gdy w jednym mililitrze nasienia jest mniej niż 20 mln plemników, to lekarze mają liczne dowody na to, że można zajść w ciążę nawet z mężczyzną produkującym mniej niż 10 mln plemników na mililitr. Poczęcie zależy od tzw. potencjału płodnościowego pary. Organizm kobiety jednemu mężczyźnie pozwala zapłodnić się chętniej niż innemu. Nauka nie wie jeszcze dlaczego. 3. Podobno mężczyźni mają coraz mniej plemników? Tak, ich liczba systematycznie maleje. Według oficjalnych norm w latach 90. nasienie uznawano za zdolne do zapłodnienia, gdy w jednym jego mililitrze znajdowało się co najmniej 20 mln plemników, w latach 70. – 40 mln, a w 50. 60 mln. Tak więc co 20 lat Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) spuszcza z tonu aż o 20 milionów! Prosty rachunek. Co roku przeciętny mężczyzna produkuje o milion plemników mniej. Dobrze to nie wróży. 4. Co najbardziej wpływa na jakość nasienia: papierosy, zła dieta czy wysoka temperatura? Najwięcej zła wyrządza palenie tytoniu i zbyt wysoka temperatura. Rzucenie nałogu powoduje czasem znaczny wzrost liczby zdrowych plemników w ciągu jednego roku. Warto! Z kolei przegrzewanie jąder to problem stary jak świat. Ich temperatura powinna być mniej więcej o 1-2 stopnie niższa niż temperatura ciała. A nie jest. Dziś szczególnie u mężczyzn spędzających dużo czasu w samochodzie czy u hutników. Nie polecamy na poprawę płodności twojego partnera ani codziennej sauny, ani elastycznych slipów trzymających ciepło. Sprawdzi się natomiast dieta wzbogacona w pastylki z drożdży. Zawarty w nich kompleks witamin z grupy B ogranicza spadek liczby plemników i słabnięcie ich aktywności. Witaminy B znaleźć można w takich produktach, jak: niełuskany ryż, kiełki pszenicy, wątróbka, płatki owsiane, nasiona słonecznika, warzywa zielonolistne czy awokado. 5. Podobno mężczyznom szkodzi… środowisko? To prawda. Uczeni z Hamburga wydali nawet wielki raport dowodzący, że najczęstszą przyczyną coraz mniejszej liczby plemników u panów wcale nie jest styl życia, ale wzrost stężenia szkodliwych związków chemicznych w powietrzu i wodzie. Chodzi o substancje powstające przy produkcji środków ochrony roślin i materiałów syntetycznych, toksyczne lakiery i farby oraz opary z paliw. Na pracę jąder nie wpływają też dobrze sztucznie wytwarzane estrogeny, którymi przesiąknięte są woda i gleba. Dostają się one do środowiska rurami kanalizacyjnymi z wysypisk śmieci. A wszystko dlatego, że masowo stosujemy pigułki hormonalne. 6. Czy przyczyną niepłodności mężczyzny może być infekcja? Tak. Do niedawna panowie drżeli na dźwięk słowa „świnka” – szczególnie ci, którzy jej nie przechodzili. U dorosłego mężczyzny infekcja może doprowadzić do powikłania w postaci zapalenia jąder, a to do całkowitej utraty płodności. Dzisiaj mężczyźni obawiają się też zakażenia bakterią przenoszoną drogą płciową – chlamydią. U kobiet często nie wywołuje ona objawów, co utrudnia sprawę. U panów chlamydia prowadzić może do zrostu nasieniowodów. Ale jest dobra wiadomość – terapia farmakologiczna skutkuje całkowitym wyleczeniem w ciągu tygodnia. 7. Jakie badanie ocenia płodność mężczyzny? Służy temu analiza spermy, czyli spermiogram. O skierowanie można poprosić androloga, internistę, lekarza rodzinnego, a także ginekologa, do którego mężczyzna udaje się z partnerką. W przychodniach badanie kosztuje ok. 100 zł. Tylko nieliczne ośrodki mają umowę z NFZ na refundację. Na wynik trzeba czekać kilka dni. 8. Co wykrywa spermiogram? Niewłaściwą ruchliwość plemników (asthenozoospermię), brak nasienia (aspermię), brak plemników w nasieniu (azoospermię), uszkodzone lub obumarłe plemniki (nekrospermię), obniżoną liczbę plemników (oligozoospermię) oraz nieprawidłową budowę plemników (teratospermię). Każda z tych chorób może powodować niepłodność. Na pocieszenie warto wspomnieć, że czasem jakość spermy poprawia się niespodziewanie i pozornie bez powodu (w rzeczywistości chodzi o obniżenie poziomu stresu). Wtedy wynikiem badania jest normospermia – to wynik badania całkiem zdrowego nasienia. 9. Jak wyleczyć nasienie? Na pewno można poprawić jego kondycję, ale cudu spodziewać się raczej nie należy. Na niedobór plemników czy złą ich ruchliwość zaleca się przede wszystkim zmianę stylu życia na bardziej higieniczny (dieta bogata w witaminy oraz mikroelementy, odpowiednia ilość snu, ustabilizowanie emocji). Stosuje się też terapię farmakologiczną. Kombinacja tych metod na ogół daje zadowalający efekt. Lekarze zaznaczają jednak, że jeśli w ciągu sześciu miesięcy leki nie pomogą, lepiej je odstawić i podjąć próbę przeprowadzenia zapłodnienia In vitro. 10. Ile plemników potrzeba do zapłodnienia In vitro? Do odmiany zapłodnienia pozaustrojowego, którą stosuje się w przypadku męskiej niepłodności, wystarczy tylko jeden plemnik. Metoda nazywa się ICSI i jest udoskonalonym In vitro. Lekarz nie umieszcza plemników oraz jajeczka w probówce i nie czeka na zapłodnienie, ale sam zapładnia komórkę jajową, wstrzykując bezpośrednio do niej wybrany plemnik. Cała procedura wraz z lekami i pracą laboratoryjną kosztuje od 8 do 10 tys. zł. W niektórych ośrodkach cena jest niższa ze względu na dofinansowywanie różnych programów naukowych. ICSI to szansa dla prawie każdego niepłodnego. Nawet jeśli mężczyzna nie produkuje żadnego nasienia, jest niemal pewne, że lekarz znajdzie u niego pojedyncze plemniki na najądrzach – pocieszają specjaliści, dodając, że nie należy się denerwować – póki istnieje medycyna, dzieworództwo z pewnością nam nie grozi.
powrót